DOM OFICERA – HISTORIA W RUINIE

DOM OFICERA – HISTORIA W RUINIE

Dom Oficera – reprezentacyjny obiekt Truppenlager Gross Born stworzony przez Niemców w latach 1934-1936.

W skład kompleksu wchodziły sale wykładowe szkoły artylerii Wehrmachtu, restauracja, wspaniała sala koncertowa mogąca pomieścić 1000 osób oraz kasyno oficerskie.

W latach 1945-1992 Armia Czerwona przekształciła niemieckie kasyno w centrum kulturalne miasta, w którym mieściły się: kino, sala koncertowa, dyskoteka, teatr oraz siedziba tutejszej telewizji transmitującej programy z Moskwy. Dzisiaj budynek popada w ruinę, ukazując obraz nędzy i rozpaczy.

 

Borne Sulinowo – niegdyś Gross Born – miasteczko położone w województwie zachodniopomorskim, w powiecie szczecineckim, nad malowniczym jeziorem Pile. W latach 30. XX wieku Borne pełniło rolę garnizonu wojskowego należącego do III Rzeszy, gdzie znajdowała się szkoła artylerii Wehrmachtu. W roku 1945 Armia Czerwona przejęła miasteczko mianując je na Borne Sulinowo (ros. Борне Сулиново) stacjonując tam do 1992 r. Dlatego przez prawie 50 lat miejscowość ta pojawiała się na mapach jako obszary leśne i była wyłączona spod polskiej jurysdykcji. Dopiero 5 czerwca 1993 r. nastąpiło uroczyste otwarcie miasta, a 1 października otrzymało prawa miejskie.

Odwiedzając to miejsce można napotkać militarne ślady przeszłości kształtujące wygląd tego miasta. Szczególnie wartym uwagi jest Garnizonowy Dom Oficera, który przez ludzką ignorancję niszczeje na naszych oczach. Można go znaleźć na ulicy Chabrowej. Z lotu ptaka budynek kształtem przypomina podkowę, utworzoną z długich półkolistych korytarzy.

Stojąc przed głównym wejściem garnizonowego kasyna na szczycie elewacji frontowej można dostrzec płaskorzeźbę, która przedstawia jeźdźca na koniu ze sztandarem w dłoni. Na sztandarze za głową jeźdźca widoczna jest swastyka, którą ciężko zauważyć na pierwszy rzut oka. Najprawdopodobniej Rosjanie również nie wychwycili tego szczegółu, dlatego hakenkreuz „przetrwał” do dziś.

Wchodząc głównym wejściem przez drzwi, które od dawna stoją otworem, natrafiamy na westybul zbudowany na planie koła, zwieńczony rozpadającą się kopułą

Nad głównym wejściem do westybulu wiszą dwie ozdobne kraty – zapewne pamiętające jeszcze „niemieckie” czasy. Po prawej i lewej stronie przedsionka znajdują się przejścia do długich korytarzy. Zaś na wprost jest przejście do tzw. sali kominkowej, gdzie zauważalne są jeszcze pozostałości po przewodach kominowych. Nad każdym z tych przejść uchowały się jeszcze marmurowe framugi, ostatnie pamiątki z czasów dawnej świetności tej reprezentacyjnej części obiektu.

Podążając korytarzami można napotkać liczne pomieszczenia i pokoje. Dzisiaj ciężko jednoznacznie stwierdzić do czego mogły służyć. Na końcu lewego korytarza prawdopodobnie mieściła się kuchnia (można przypuszczać po obecności resztek białych kafelek). Zaś na końcu prawego korytarza możliwe, że znajdowała się tam kawiarnia lub restauracja.

Najciekawszym miejscem są pozostałości po sali koncertowej, usytuowanej po wschodniej stronie kasyna (od strony jeziora Pile). Dnia 01.02.2010 roku wybuchł pożar, który strawił wschodnią część budynku. Głównie ucierpiała sala koncertowa. Pozostał tylko balkonik dla orkiestry. Z pożogi uratowano też tzw. ścianę kolumnową, którą dumnie wieńczy posąg polującej Diany z psem i dwoma jeleniami.

Wartym uwagi jest również wewnętrzny dziedziniec, na którym znajduje się góra usypana z gruzu, cegieł i ze spalonych desek z dachu sali koncertowej. Stamtąd można dojść do piwnic, w których w latach 30. i 40. ubiegłego wieku znajdowała się piwiarnia. To właśnie tutaj ówcześni mieszkańcy Bornego mogli skosztować piwa z każdego zakątka Niemiec. Obecnie pomieszczenia są zdewastowane i zaśmiecone.

Jedynie co zostało z dawnego kasyna to trzy żyrandole, które zostały cofnięte przez celnika spod włoskiej granicy. Można je podziwiać w miejscowym kościele.

Rosjanie opuszczając Borne Sulinowo w roku 1992 pozostawili Dom Oficera w stanie nadającym się do użytku. Trafił on w ręce prywatnego właściciela, który miał zamiar przekształcić budynek na luksusowy hotel. Jednak pożar z 2010 roku ostudził zapał inwestora. Potem przez lata kasyno padało ofiarą grabieży i dewastacji. Aktualnie budynek popada w większą ruinę i jest wystawiony na sprzedaż – za 2 mln zł. Gdyby miejscowe władze miały choć trochę wyobraźni, obiekt ten mógłby w tej chwili służyć jako miejskie centrum kultury albo centrum konferencyjne. Dlaczego polska mentalność każe niszczyć takie obiekty? Jaki los czeka Dom Oficera?
Czy jest on spisany na straty?Czy znajdzie się ktoś, kto da mu drugie życie?

Fot. Archiwalne i materiały własne
Tekst: P. Konieczna

Please follow and like us:
error

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *